Torba pełna tajemnic

27 czerwca 2017

W pracy nauczyciela jest czas, gdy można złapać chwilę oddechu. Nazywamy to „okienkiem”. Sposób spędzania owych 45 minut jest zróżnicowany: jedni sprawdzają klasówki, inni odpoczywają przy filiżance kawy, a jeszcze inni prowadzą dyskusje w obrębie grona pedagogicznego. Ze względu na poglądy nie mam specjalnego wzięcia, jeśli chodzi o rozmowy, ale nie każdy o tym wie…

Tak się stało, gdy jedna z koleżanek, nieświadoma mojego konserwatywnego i ciemnogrodzkiego światopoglądu, wdała się w dyskusję na tematy społeczne. Z każdą minutą jej zmieszanie i przerażenie się wzmagały, aż w końcu wz_DSC9535ięły górę. Totalnie zmieniając temat, z nieskrywanym rozdrażnieniem zapytała, spod jakiego znaku zodiaku jestem. Jako typowy mężczyzna musiałem się chwilę zastanowić, bo nie przywiązuję do tego żadnej wagi. Jednak zgodnie z prawdą odparłem, że urodziłem się pod znakiem Bliźniąt. Koleżanka pokiwała z politowaniem głową i odparła: „Teraz już wszystko o tobie wiem”.

Ot i ciekawostka: ktoś wie o mnie wszystko, podczas gdy ja o sobie tak mało. Dotychczasowe życie minęło mi na przeświadczeniu, że człowiek to jedna z największych tajemnic. Gdybym chciał ją do czegoś porównać, odpowiednią metaforą byłaby… zawartość damskiej torebki. To prawdziwy fenomen, ile rzeczy niezwykłego pochodzenia i zastosowania może się w niej zmieścić! Ileż razy widziałem zdziwienie właścicielek, które szukając kluczy, wyjmowały śrubokręt, zastanawiając się skąd i dlaczego znalazł się w ich torebce? Owemu fenomenowi poświęciłem nawet moją pracę na zakończenie studium fotograficznego.

Chrześcijaństwo może poszczycić się wieloma tajemnicami: cudem przemiany chleba i wina w Ciało i Krew Chrystusa, dogmatem o Trójcy Świętej czy Niepokalanym Poczęciu… Jednak zupełnie niepojęte jest to, że jeden człowiek otwiera się na Boga, a drugi odrzuca łaskę wiary. Otrzymaliśmy wspaniały dar wolności, dzięki któremu możemy opowiedzieć się po stronie Stwórcy, ale także wykorzystać go przeciwko sobie.

Często – zbyt często – słyszę od młodych, że nie wierzą w Boga, a w zajęciach z religii uczestniczą tylko ze względu na rodzicielski nakaz. Zastanawiam się, patrząc w ich piękne, choć zbuntowane twarze, co takiego i kiedy wydarzyło się w ich życiu, że obrazili się na Boga… Głęboko wierzę, że do każdego człowieka prowadzi jakaś droga i gdybym tylko ją znał, byłbym skuteczniejszy w głoszeniu niż św. Franciszek czy św. Pio. Jednak nawet oni za życia spotykali się ze sceptycyzmem, rezerwą i uprzedzeniami. Jakby tego było mało, sam Chrystus nie przekonał wszystkich, choć im głębiej wczytuję się w Ewangelię, tym bardziej zastanawiam się, co ludzie mogą mieć przeciwko Niemu. Czy odrzucają Go z lęku? A może przed powierzeniem się Jemu powstrzymuje ich świadomość, że musieliby zmienić i przewartościować swoje życie? Ilu ludzi, tyle odpowiedzi.

Ani moja sympatyczna wielbicielka horoskopów, ani ja nie wiemy o sobie tyle, co Chrystus. Objawienie podpowiada, że tylko Bóg nas znał, zanim zostaliśmy ukształtowani w łonie matki (por. Jr 1,5). Jednak nie myśli, nie kocha i nie wybiera za nas: „Biorę dziś przeciwko wam na świadków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim: Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi” (Pwt 30,19-20).

Źródło największej tajemnicy tkwi w odpowiedzi, jaką człowiek da Jezusowi. W krzyżu widać, jak wielką cenę Bóg gotów jest zapłacić, by przyciągnąć nas ku sobie. Potrzeba jednak naszej zgody, by tę ofiarę przyjąć. Każdego dnia uświadamiam sobie, jak wielka odpowiedzialność na mnie spoczywa. Jedyne, co muszę zrobić, to powiedzieć: TAK. Żyć na TAK w sposób, który nikomu nie przysłoni Chrystusa.