Dialog ze złem

30 stycznia 2017

DSC_8356Przed wielu laty, gdy zasilałem jeszcze szeregi Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów, wysłano mnie na tzw. praktyki duszpasterskie do jednego z klasztorów na terenie woj. zachodniopomorskiego. Podczas miejskiego rekonesansu, podbiegł do mnie sporych rozmiarów owczarek niemiecki. Miły psiak, chciał się pobawić, a habit zakonny jakoś dobrze mu się kojarzył. Jakież było moje zdziwienie, gdy właściciel stwierdził, że czworonóg wabi się Lucyfer. Nim pozbierałem szczękę po pierwszym szoku, mój rozmówca stwierdził, że nazwał tak psa, bo sam jest wyznawcą szatana. Biedny człowiek i jego zwierzak…

Ze złem nie wolno wchodzić w dialog i powie to każdy spowiednik. W kwestiach moralności nie należy eksperymentować. Celnie ujął to św. Josemaría Escrivá de Balaguer:

„Nie wchodź w dialog z pokusą. Pozwól, że ci powtórzę: miej odwagę uciec i siłę woli, by nie wypróbowywać swojej słabości, zastanawiając się, jak daleko możesz się posunąć. Ucinaj to bez żadnych ustępstw!”

Dlaczego o tym piszę? Skłoniło mnie do tego przeczytanie pewnej informacji na jednym z portali. Otóż na konferencję w Watykanie pod znamiennym tytułem: „Zagłada biologiczna”, został zaproszony Paul Ehrlich, który stał się jednym z pionierów polityki depopulacyjnej. W uproszczeniu według tej teorii, ludzi jest za dużo i należy zredukować naszą populację, by ulżyć biednej matce ziemi. Proponowane metody zwolenników tej koncepcji jakimi można to osiągnąć są: aborcja, przymusowa sterylizacja czy eutanazja. Zastanawiam się kto wpadł na idiotyczny pomysł, zapraszania na konferencję organizowaną m.in. przez Papieską Akademię Nauk Społecznych, kogoś, kto nienawidzi ludzi, snując mordercze wizje aborcji selektywnej (zabijać więcej dziewczynek). Już sam idea organizowania konferencji poświęconej środowisku naturalnemu i kwestiom ekologicznym, jest jakimś nieporozumieniem, a zapraszanie takich „ekspertów”, to brzmi jak bardzo kiepski żart.

Co organizatorzy tej konferencji mieli na myśli, gdy zapraszali człowieka, który nawołuje do eliminacji ludzkości w imię jakichś urojonych idei, wiedzą chyba tylko oni. Promowanie takich opinii, wprowadza zamęt w samym Kościele. To jak świętowanie reformacji w Kościele katolickim, co przypomina radowanie się rozwodem w nierozerwalnym małżeństwie… Takich kwestii w naszej wspólnocie jest coraz więcej i budzi to słuszny niepokój wielu katolików. Odnoszę wrażenie, że cytujemy i skręcamy w stronę środowisk lewicowo i liberalnych. Nie może być mowy o dialogu z ludźmi, którzy chcą eksterminacji niewinnych ludzi. Grzech należy nazywać grzechem, a dobro dobrem. Kościół ma wskazywać drogę ku Bogu, a bratanie się z tymi, którzy głoszą poglądy sprzeczne z nauką Jezusa Chrystusa, jest błędem. Mamy być otwarci na grzesznika, ale nie na grzech. Z punktu widzenia wiary, jeśli coś jest niezgodne z Objawieniem Bożym, jest kłamstwem, a nie prawdą w innym zakresie.

W końcu, jak można pogodzić poglądy człowieka, dla którego ludzkość to rak toczący planetę, z nauczaniem Chrystusa, który wyróżnił człowieka w akcie wcielenia, stając się jednym z nas…