Światełko w tunelu

13 grudnia 2018

Lubię gdy Bytom zmienia się na lepsze, tym bardziej, że ostatnie kilkadziesiąt lat to miasto popadało w coraz większą ruinę. Nie chce w tym miejscu wyrokować, kto za to odpowiada, bo nie jestem ani politykiem, ani działaczem społecznym. Nie mam też gotowej recepty na uzdrowienie tej sytuacji. Jako realista nie spodziewam się, po nowej ekipie jakiejś zmiany, ale pożyjemy i zobaczymy. Mieszkańcy wybrali i wypada mi to uszanować. Osobiście popieram każdą inicjatywę, która zmierza do przemiany naszego otoczenia na piękniejsze.

Przykładem może być tunel pod peronami dworca PKP, który łączy pl. Wolskiego z przystankiem na Zamłyniu. Jakiś czas temu, został on odnowiony, po czym pozostawiony na łaskę graficiarzy, którzy jak powszechnie wiadomo łaski czystym ścianom nie okazują. Uważam, że graffiti może być piękne, a nawet uznane za dzieło sztuki, ale nie wtedy gdy dewastuje się mienie publiczne, bez zgody społeczeństwa, które musi pokrywać koszty takiej działalności „artystycznej”.

Obecnie kolejny raz ekipy remontowe próbują to miejsce oczyścić. Zapytałem pracujących tam panów, czy przewidziany jest jakiś monitoring? Popatrzeli na mnie jak na kosmitę i odparli, że nie. Jeśli to prawda, to jaki jest sens płacenia za remont? Można było zostawić to zdewastowane, bo nawet graficiarze zaprzestali tam zaglądać, po tym, jak zamalowali już wszystko. A tak znów, po kilku dniach od remontu zaczną pojawiać się kolejne malowidła. A może to jakiś projekt unijny, który ma na celu integrację subkultury graficiarzy z resztą społeczeństwa. My im fundujemy ładne ściany, by oni mogli się wyżyć.

Może lepiej byłoby rozpisać konkurs, na jakiś ciekawy projekt graffiti, co mogłoby nawet wypromować Bytom i być atrakcją dla tych, którzy korzystają z dworca kolejowego lub autobusowego. A tak zapowiada się, że kolejny raz będziemy mieli widoki rodem z filmów apokaliptycznych w stylu „Ucieczka z Nowego Jorku”. Bytom nie jest bogatym miastem i nie stać nas na wyrzucanie sporej (zapewne) kwoty pieniędzy na tak krótkotrwałe inicjatywy. Albo władze zrobią co do nich należy, by zabezpieczyć to przed dewastacją, albo powinny sobie odpuścić ten remont. Chyba, że to coś w stylu strażaka, który chcąc być bohaterem sam inicjuje pożary, które później gasi. Może ktoś ma w tym jakiś interes, bo nie wierzę, że osoby odpowiedzialne za inwestycje remontowe nie wiedzą, że cała ta pożyteczna praca, jest skazana na zniszczenie.