Konsekrowani

02 lutego 2015

Br. Piotr 03Trudno mi sobie wyobrazić świat bez braci i sióstr zakonnych. Ich istnienie potwierdza fakt, że niezależnie od panujących mód, poglądów politycznych i trendów naukowych, Chrystus zawsze fascynuje kolejne pokolenia, które w odpowiedzi na Jego wyzwanie, przywdziewają habity. To jakiś fenomen, że ludzie z pokolenia MP4, internetu i technologii kosmicznej, ubierają stroje rodem z „ciemnego średniowiecza”.

Bóg ma w tym jakiś plan, skoro zakony wciąż trwają, choć przeczy to logice tego świata. A może właśnie o to chodzi, by współczesnemu człowiekowi pokazać, że można żyć bez zbędnych przywiązań, być podporządkowany woli Boga i trwać w miłości na wyłączność. Śluby zakonne były zawsze trudnym wyzwanie dla każdego człowieka, który poczuł wezwanie Chrystusa. Jednak nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ewangelia jest wymagająca niezależnie od tego, w jakich czasach przyszło nam żyć.

Ileż to razy słyszałem na lekcjach, że szkoda tych ludzi, albo swoisty wyrzut, że osoby żyjące za klauzurą zakonów zamkniętych nic nie robią, tylko się modlą. Cóż… gdy czas się dopełni i Chrystus wróci na ziemię, dowiemy się, ile razy w historii, owe TYLKO ocaliło świat. Niedowiarków i tak nic nie przekona. Jednak wierzę w to, że o wiele więcej zła wyrządziły grzechy przeciwko ubóstwu, posłuszeństwu i czystości, niż życie ślubami, tych nielicznych spośród nas, którzy otrzymali łaskę powołania. Chyba można powiedzieć, że śluby zakonne, są swoistym wynagrodzeniem Bogu, za grzechy tych, którzy folgują swoim żądzom.

Według oficjalnych statystyk kościelnych, odnotowuje się spadek liczby powołań. To raczej nie powinno dziwić, skoro propaganda życia bez Boga dominuje w mediach, edukacji i niestety w rodzinie. Naturalnie nie można wykluczyć, że nawet na niekorzystnym gruncie zrodzą się powołania. Jednak jeśli młody człowiek rośnie w środowisku wiary, o wiele łatwiej otworzyć mu serce na Boga i Jego zaproszenie. Widać to chociażby w Europie zachodniej, gdzie nie tylko seminaria świecą pustkami, ale również klasztory stają się reliktem przeszłości. To wskazuje na to, że reformy w Kościele od połowy ubiegłego wieku, poszły w złym kierunku, choć wciąż słyszę o dobrodziejstwie tych zmian. Odejście od radykalizmu ewangelicznego oznaczało zawsze wejście w sferę wpływu grzechu, doprowadzając do śmierci duchowej całych społeczeństw.

Wystarczy zaobserwować jak zmienia się podejście do habitu. W zakonach męskich coraz częściej duchowni zamieniają swój strój na koszulę z koloratką lub wolą ubierać się po świecku. Zakonnice może aż tak daleko (przynajmniej w Polsce) nie poszły, ale zmieniły swoje habity na wersję Light. Tłumaczą to względami praktycznymi i wygodą, ale od kiedy życie zakonne ma być wygodne? Habit, to nie tylko świadectwo, ale pewna forma umartwienia. Osoby konsekrowane bez habitu, to jak małżonkowie bez obrączek ślubnych. Nie ma co udawać świeckich lub kawalera. Jeśli gdzieś nie wypada pójść w habicie lub gdzieś nie akceptują tego stroju, to należy zwyczajnie unikać tych miejsc. Jezus uświadamiał uczniom, że nie wszędzie będą mile widziani:

„Gdyby was gdzie nie chciano przyjąć i nie chciano słuchać słów waszych, wychodząc z takiego domu albo miasta, strząśnijcie proch z nóg waszych” (Mt 10, 14)

Na zakończenie wypada złożyć życzenia. Zatem Bracia i Siostry, życzę by zawsze towarzyszyła wam świadomość, że dla waszego ocalenia i zbawienia zostaliście wezwani na tę drogę. Nie ze względu na wasze zasługi lub nadzwyczajne zdolności, ale dlatego, że Chrystus okazał wam łaskę i wskazał idealną drogę wiodącą do Niego. Obyście zawsze bez względu na mody i reformy, trwali wiernie przy Bogu, żyjąc zgodnie z regułami waszych świętych założycieli i i poprzedników. Dzielcie się odważnie Dobrą Nowiną, pokornie posługujcie braciom w świecie, a na końcu waszej służby, odpowiednią nagrodę i wieczne szczęście znajdziecie. Niech Matka Boska was wspiera swoim orędownictwem.