Ależ niespodzianka

13 września 2019

Któż nie lubi niespodzianek? Pod warunkiem, że to miła niespodzianka, a właśnie  o takiej pragnę wspomnieć w tym wpisie. Prezent to wspaniała sprawa, bo cieszy dawcę i biorcę. Niektórzy nawet mówią, że trudniejsze jest przyjmowanie niż obdarowywanie. Nie ukrywam, że wolę sprawiać komuś niespodzianki, bo przyjmowanie, bardzo mnie krępuje. Z reguły odbiera mi mowę i czuję się bezbronny. Wyglądam wtedy dość głupkowato, a im bardziej jestem tego świadomy, tym gorzej śmieszniej to wychodzi.

Z racji na to, że mam zaszczyt współpracować z Braćmi Kapucynami z Krakowa, mogę gościć studentów teologii, którzy odbywają w Bytomiu praktyki katechetyczne. To bardzo owocny czas, bo dzielimy się swoim doświadczeniem i pomysłami. Każdy ma swój styl pracy z młodzieżą, ale łączy nas jedno, pragnienie głoszenia miłości Boga.

W ramach praktyk, zapraszam ich do domu, by poznali pozostałych członków mojej rodziny. Miło, że możemy zasiąść przy wspólnym stole, rozmawiać i cieszyć się swoją obecnością. Jednak w tym roku, oprócz miłych odwiedzin, bracia uraczyli nas spersonalizowanymi prezentami i jednym wielki niespodziewanym DAREM. Panie otrzymały po pięknym słoneczniku, zerwanym z przyklasztornego ogrodu. Ja otrzymałem „izotonik” na bazie chmielu. Ale największą radość sprawili nam wręczając kartkę z załącznikiem informującym, że konkretnego dnia i godzinie, zostanie odprawiona Msza święta w intencji naszej rodziny. Czy można przebić ów dar?

Spędziłem we wspólnocie braterskiej pięć lat, co nawet opisałem w książce „A mogłem zostać kardynałem”, ale zrobiło mi się ciepło na sercu, gdy przeczytałem, że „braci się nie traci”. Nie ukrywam, że zostawiłem tam wielu bliskich mi ludzi. Rzeczywistość zakonu wycisnęła trwały pozytywny ślad w moim życiu i moje odejście ze wspólnoty nie oznacza, zerwania kontaktów. Wiem, że mam braci i chciałbym, by i oni wiedzieli, że mają we mnie brata. Za ów dar, każdego dnia dziękuję Chrystusowi. Uważam, że nie ma większej miłości i trwalszej przyjaźni nad tą, gdy jeden drugiemu życzy nieba i pomaga mu się tam dostać.