7:15

17 października 2015

DSC_7942-HDR(3)Młodzi zawsze potrafią mnie zaskoczyć. I nie chodzi o jakieś przegięcie czy przekroczenie kolejnych norm. Mówiąc o zaskoczeniu, mam na myśli pozytywną stronę młodych. Są nieobliczalni jak prognoza pogody. Raz człowiekowi wydaje się, że będzie dobrze, a tu walą gromy i wszystko się wali. Innym razem, człek spodziewa się sponiewierania i bitwy, a kończy się sielanką i atmosferą jak w komedii romantycznej. Niezależnie od wszystkich czynników, młodzi ludzie potrafią zadziwiać i dziś chciałem o tym napisać.

Nim jednak się to stanie, poruszę inny wątek. Należę do tego typu ludzi, co to wolą być gdzieś godzinę wcześniej niż minutę później. Jasne, że zdarzyły mi się spóźnienia, ale unikam takich sytuacji jak partie jednomandatowych okręgów wyborczych. W szkole jestem tuż przed siódmą rano, dzięki czemu spokojnie odpalam ekspres do kawy, sprawdzam pocztę elektroniczną i co najważniejsze, mogę duchowo przygotować się do pracy. Inną moją przypadłością jest to, że unikam wszelkich modlitw charyzmatycznych czy spontanicznych. Jestem zwolennikiem tego co stare i sprawdzone. Uwielbiam różaniec czy „Godzinki” i dlatego postanowiłem zaprosić uczniów i pracowników szkoły na poranną wspólną modlitwę. Rzuciłem tak sobie tym hasłem w pewnej bardzo sympatycznej klasie i następnego dnia rano, rozwiesiłem plakaty informujące, że w październiku będziemy odmawiać różaniec, a od listopada do czerwca śpiewać „Godzinki” o godz. 7:15. Po akcji plakatowania wracałem do klasy i jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem dwie dziewczyny, które przyszły na różaniec. Dobrze, że biorę leki na ciśnienie, bo takiego szoku moja pikawa mogła nie wytrzymać.

Faktem jest, że od blisko dwudziestu lat modlimy się w szkole podczas długiej przerwy, ale młodzież i tak jest na zajęciach, więc całkiem spora grupa regularnie spotyka się na wspólnym odmawianiu „Liturgii Godzin”. Poranna modlitwa wymaga jednak czegoś więcej. Trzeba wstać i to nieraz godzinę wcześniej, a to już wymaga silnej woli i duchowej dyscypliny. Ktoś powie, że tyle pisania tylko z powodu dwóch dziewczyn. Jednak dla mnie to wielka radość i nadzieja, że Bóg jest najważniejszy w wielu młodych sercach. To nadzieja, że nigdy nie zabraknie tych, którzy nie tylko mówią o Jezusie, ale przede wszystkim z Nim rozmawiają. Czy przyjdą ponownie na modlitwę? Nie wiem i nie zabiegam o to. Każdy chrześcijanin musi zmierzyć się z osobistym obowiązkiem oddawani czci Bogu. Ja tylko daję możliwość, a czy młodzież lub nauczyciele z tego skorzystają, zależy tylko od nich. Na pewno nigdy nie będą mogli powiedzieć, że nie mieli takiej możliwości. Zatem ponawiam zaproszenie do wspólnej modlitwy o 7:15 w każdy poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek w salce katechetycznej I LO i w środę w IV LO w sali nr 36.