100 fidesów

29 listopada 2016

Na potrzebę tego tekstu, poprosiłem moich uczniów o udział w pewnym eksperymencie. W formie prezentacji wyświetliłem im dwa slajdy, na których zaprezentowałem dwóch świętych i zapytałem ile osób w klasie o nich słyszało. Pierwszy slajd prezentował św. Pio. Na 336 pytanych, słyszało o nim… 336 osób. Jakoś nie byłem zdziwiony tym wynikiem. Drugi slajd przedstawiał św. Josemaríe Escrive de Balaguer, którego rozpoznało tylko lub aż 27 osób.

Litania-ojca-PioSkąd pomysł, by zestawić ze sobą akurat tych dwóch świętych? Jakiś czas temu, przeczytałem, że dwie kanonizacje zgromadziły w Rzymie rekordową ilość wiernych. Jak łatwo się domyśleć to właśnie ci dwaj, o których pytałem młodzież w dwóch bytomskich szkołach. W przypadku o. Pio łatwo zrozumieć ową popularność. Stygmaty, nadzwyczajne dary, to jakby chodząca reklama Boga.

A co z popularnością Escrivy? Odwołajmy się do jego słów: „Twoja doskonałość polega na tym, abyś doskonalił się w miejscu, zawodzie i na stanowisku wyznaczonym ci przez Boga”. To chyba najlepsze streszczenie jego życia i popularności. Z powyższych słów wynika, że nikt nie jest na straconej pozycji. Do jednych Chrystus dociera przez nadzwyczajne i nadprzyrodzone znaki, jakich dokonał w życiu o. Pio, a do innych przez zwyczajność drogi nakreślonej w pismach i licznych konferencjach ks. Josemaríi. Oczywiście należy tu podkreślić, że o. Pio nie zabiegał ani o popularność, ani nadzwyczajne dary jak chociażby stygmaty.

san-josemaria-670407-10Obaj wyżej wymienieni należą do czołówki moich ulubionych świętych. Choć w przypadku o. Pio, zawsze nieco onieśmielała mnie i przytłaczała mnogość nadprzyrodzonych zjawisk. Jakby Bóg w tym niepozornym zakonniku chciał się popisać przed światem swoimi możliwościami. Trudno zliczyć dary, którymi Bóg obdarzył tego pokornego kapucyna. Nie należy jednak zapominać o najważniejszym, że o. Pio, był bardzo podatną glebą. Od najmłodszych lat oddany całkowicie Jezusowi. Bez jego zawierzenia i zaufania do Jezusa, ta historia nie miałaby miejsca. Fenomen naszej wiary tkwi w przyjęciu lub odrzuceniu woli Boga. Owa możność stanowi zaczyn świętości. Bóg kieruje do każdego zaproszenie, mówiąc: jeśli chcesz (por. Mt 19, 21; Pwt 30, 19).

Chęć pełnienia woli Boga, jest wspólnym mianownikiem łączącym obie biografie. Natomiast w życiu hiszpańskiego kapłana, wszystko wydaje się takie zwyczajne, by nie powiedzieć ludzkie. Dlatego wydaje mi się nieco bliższy. Jednak nie wolno zapominać, że głównym bohaterem, w ich życiu był Chrystus.

Nie chciałem w tym tekście konfrontować obu świętych. Powszechne powołanie do świętości, to nie jakaś nowa dyscyplina sportowa. Nie ma żadnych zestawień w stylu, ilu penitentów w ciągu miesiąca obaj wyspowiadali, czy który z nich dłużej odprawiał Mszę świętą. Skalę ich i każdej innej świętości należy mierzyć w jednostkach, które można nazwać „fidesami”, od łac. Fides – wiara. Mamy wiernie wypełniać wolę naszego Pana (por. Mt 7, 21; 12, 50). Wierność swojemu powołaniu, niezależnie od czasu i miejsca, będzie potwierdzeniem nie tylko naszego szacunku do świętych, którzy nas inspirują i za nami orędują u Boga, ale nade wszystko do Tego, który ich zachwycił i powołał. Zatem, z okazji wspomnienia narodzin dla nieba św. Josemaríi, życzę wszystkim, byśmy byli wierni na 100 fidesów.