Wszystko dobrze, czyli źle

01 czerwca 2015

Żeby nie było, że narzekam, ale przy naszej publicystyce jawię się jako wieczny optymista. Na jednym z wiodących i tzw. opiniotwórczych portali, znalazłem takie oto sąsiadujące ze sobą, dwa artykuły, poświęcone tematyce religijnej (patrz zdjęcie). Oto po lewej czytamy:

„Wiara Polaków wciąż stabilna”

Po prawej tytuł wieszczący klęskę:

„CBOS: Polacy coraz mniej religijni”

Czyli tak jak w tytule do mojego wpis, jest stabilnie, czyli coraz gorzej…

RpJakby nie było, rozbawiło mnie to zestawienie do łez. Naturalnie nie to, że jest nas coraz mniej, ale zestawienie obu tytułów. Wiara stabilna, choć coraz mniej objawowa… To tak jakby lekarz stwierdził, że stan pacjenta jest stabilny, czyli umiera. Teraz wreszcie pojmuję, co oznaczają słowa naszej władzy, że mamy złoty wiek, że finanse państwa są na stabilnym poziomie. Należy ową deklarację odczytywać w ten sposób, że jest coraz gorzej, że zadłużenia państwa rośnie w zastraszającym tempie i czeka nas zapaść gospodarcza i bankructwo.

Od tej chwili, będę obawiał się wszystkiego, co będzie określane mianem stabilne. Nie wejdę za żadne skarby na STABILNĄ drabinę, nie wezmę kredytu, przy spłacie którego będę zapewniany o STABILNYCH ratach i będę szykował rodzinę do ewakuacji z kraju, jeśli tylko usłyszę o STABILIZACJI w stosunkach międzynarodowych.

Zastanawia mnie tylko, jak dziennikarze owego portalu zatytułowaliby artykuł, w którym musieliby poinformować czytelników o zwiększającej się ilości wiernych w Kościele i pogłębionej ich religijności. Mieliby niezły orzech do zgryzienia, tym bardziej, że w ich odczuciu stabilna wiara, to zanikająca wiara.