A co jeśli to prawda?

08 maja 2015

DSC_4404Nie mam problemów z zaakceptowaniem faktu, że komputery są obecne prawie wszędzie. Nie obawiam się również, wizji przyszłości w stylu jaki przedstawiono w filmie „Terminator”. Bardziej przeraża mnie świadomość, że ktoś celowo może wykorzystać  technologię do niegodziwych celów, jak chociażby okraść kogoś z oszczędności, podszyć się pod czyjąś tożsamość lub nawet przejąć władzę.

Oto mój dobry znajomy, który jest bardzo biegły w sprawach komputerowych, uświadomił mi pewną rzecz dotyczącą najbliższych wyborów. Był na szkoleniu dla osób odpowiedzialnych za obsługę informatyczną podczas najbliższych wyborów i dowiedział się, że wyniki będą wpisywane z poziomu strony internetowej. Zapytał zatem, czy nie obawiają się, że może dojść do jakiegoś ataku hakerów i sfałszowania wyników i czy w takim razie będzie jakaś ochrona, jakiś certyfikat bezpieczeństwa? Otrzymał w połowie satysfakcjonującą odpowiedź, że naturalnie pomyślano o tym, ale dopiero od drugiej tury wyborów.

Jeśli to wszystko jest prawdę, a nie mam podstaw mu nie wierzyć, to coś tu delikatnie trąci i zakrawa na kpinę. Dziwnie to wszystko brzmi w kontekście tego, o czym donosił jeden z portali, podając informację o szkoleniu członków komisji chyba w Jeleniej Górze. Zadali oni pytanie co mają zrobić, jeśli termin ewentualnej drugiej tury nie będzie im pasował? Prowadząca odpowiedziała, że przecież drugiej tury nie będzie, bo wygra obecny prezydent. Żart, nie żart, ale obaw wart.

Wracając do systemu zabezpieczeń, to trzeba ufać w nasze Państwo, nawet wbrew temu co głoszę pesymiści, którzy opychają się za kasę podatnika w knajpach, gdzie obsługują ich kelnerzy z włączonymi dyktafonami. Owi czarnowidze twierdzą, że Polska istnieje tylko teoretycznie. Co by na to powiedział słynny pisarz Sienkiewicz, budzący w narodzie dumę narodową Jak nazwałby kogoś takiego? Nie, to nie możliwe. Na pewno wszystko jest w porządku, trzeba ufać władzy, że wygra zdrowy rozsądek choćby nawet w drugiej turze… jeśli do niej dojdzie.